TARCZA KURSOWA / RYZYKO WALUTOWE DLA MAŁYCH FIRM
Artykuł — instrumenty w praktyce

Swap walutowy jako koło ratunkowe

Zamówienie złożyłeś, gdy kurs był wygodny. Zanim przyszła pora zapłaty, kurs zdążył uciec w złą stronę, a dostawca nie czeka. Swap walutowy nie cofnie tej złej zmiany — ale pozwala zapłacić dziś i jednocześnie kupić sobie czas na lepszy moment, bez zwiększania ryzyka, które i tak już ponosisz.

01

Dylemat, który zna każdy spóźnialski

Wyobraź sobie importera, który złożył zamówienie na towar o wartości 100 000 EUR, gdy kurs wynosił 4,50 zł. Dostawa ma czas, ale zapłata — nie. Zanim towar dotarł do granicy, kurs poszedł w górę, do 4,60 zł, a dostawca postawił sprawę jasno: bez zapłaty towar nie wyjeżdża z portu. Firma stoi więc przed dwoma złymi wyjściami. Może zapłacić dziś, po niekorzystnym kursie, tracąc na tym 10 000 zł względem tego, na co liczyła, kalkulując cenę. Może też zwlekać, licząc na spadek kursu — ale wtedy ryzykuje karami za magazynowanie w porcie, zerwaniem relacji z dostawcą, a czasem po prostu tym, że kurs zamiast spaść, pójdzie jeszcze wyżej.

Lustrzany problem ma eksporter: sprzedał towar, czeka na zapłatę w walucie, a kurs w międzyczasie spadł poniżej poziomu, na którym kalkulował cenę. Też stoi przed wyborem — sprzedać walutę dziś po gorszym kursie, czy czekać na odbicie, ryzykując, że kurs spadnie jeszcze bardziej.

W obu przypadkach chodzi o to samo: coś, co miało być formalnością, nagle staje się decyzją pod presją czasu. I właśnie na taki moment przydaje się swap.

02

Jak działa to koło ratunkowe

Swap to dwie transakcje zawarte jednym telefonem: wymiana waluty dziś, po kursie bieżącym, oraz przeciwna do niej wymiana w ustalonym terminie w przyszłości, na ten sam nominał. Dla importera z przykładu wygląda to tak: kupuje 100 000 EUR dziś, żeby zapłacić fakturę — i w tej samej rozmowie sprzedaje 100 000 EUR z dostawą za, powiedzmy, trzy miesiące.

Ta druga noga nie jest przypadkowym dodatkiem. To ona jest sednem koła ratunkowego: otwiera oknem czasowe, w którym firma może poczekać na korzystniejszy kurs, zanim ostatecznie tę pozycję zamknie. Zamiast decydować dziś, pod presją terminu płatności, decyzję o „prawdziwym" kursie zakupu odracza się na później — do momentu, kiedy rynek się uspokoi albo pojawi się korekta.

Ważne zastrzeżenie: kurs terminowy w tej drugiej nodze nie jest dowolny — wynika z kursu bieżącego skorygowanego o tzw. punkty swapowe, czyli różnicę stóp procentowych między złotym a walutą obcą za dany okres. Gdy stopy są zbliżone, punkty są niewielkie i dla uproszczenia można je pominąć — dokładny mechanizm opisuje strona instrumentu swap razem z kalkulatorem.

03

Ten sam przykład, tym razem na liczbach

Wracamy do importera. Dziś, przy kursie 4,60 zł, musi zapłacić za fakturę 100 000 EUR. Robi dwie rzeczy naraz: kupuje 100 000 EUR na rynku bieżącym za 460 000 zł i tymi euro płaci dostawcy — sprawa załatwiona, towar jedzie dalej. Jednocześnie sprzedaje 100 000 EUR z terminem za trzy miesiące, po kursie zbliżonym do 4,60 (punkty swapowe pomijamy dla czytelności).

Trzy tygodnie później kurs spada do 4,40 zł — pojawia się korekta, na którą firma czekała. Teraz zamyka drugą nogę: odkupuje 100 000 EUR po 4,40 zł, żeby rozliczyć się z wcześniej sprzedanego kontraktu terminowego. Na tym zamknięciu zarabia różnicę 20 groszy na euro, czyli 20 000 zł.

Licząc całość: firma wydała 460 000 zł na zakup waluty do zapłaty faktury, ale zarobiła 20 000 zł na zamknięciu pozycji terminowej. Efektywny koszt pozyskania 100 000 EUR spadł do 440 000 zł, czyli do kursu 4,40 — dokładnie tego, na który liczyła, zanim rynek jej uciekł. Fakturę zapłaciła na czas, relacji z dostawcą nie nadszarpnęła, a mimo to nie zapłaciła za walutę więcej, niż musiała.

Gdyby korekta się nie pojawiła i kurs poszedł jeszcze wyżej, zamknięcie drugiej nogi kosztowałoby więcej, a efektywny kurs zakupu byłby gorszy niż 4,60. To jednak dokładnie to samo ryzyko, które firma i tak już niosła — przecież i bez swapu musiałaby kiedyś kupić te 100 000 EUR na potrzeby kolejnych zamówień. Swap tego ryzyka nie dokłada. Zmienia tylko moment, w którym firma je na stałe zamyka.

04

To nie jest darmowe — i nie jest dla wszystkich

Metoda ma sens tylko dla realnej, już istniejącej potrzeby walutowej — złożonego zamówienia, wystawionej faktury, zaplanowanego wpływu z eksportu. Nie jest narzędziem do obstawiania, w którą stronę pójdzie kurs. Kto sięga po drugą nogę swapu bez żadnej faktycznej ekspozycji, ten nie zabezpiecza się — ten spekuluje, tylko nazywa to inaczej.

Prawdziwym kosztem swapu są marża banku doliczana do kursu terminowego — ponosisz ją niezależnie od tego, jak zachowa się rynek. Osobno stoją punkty swapowe i tu warto uważać na słowa: to nie jest opłata, tylko różnica stóp procentowych. Przez czas trwania swapu trzymasz walutę i nie trzymasz złotówek — punkty wyceniają dokładnie tę zamianę i przy parach ze złotym działają wtedy na Twoją korzyść. Cały rachunek, z obiema stronami, rozpisaliśmy na stronie swapa. Do tego dochodzi ryzyko po drugiej stronie: jeśli korekta się nie pojawi, a termin zamknięcia drugiej nogi się zbliża, firma może zostać zmuszona do zamknięcia pozycji po kursie gorszym niż dzisiejszy. Dlatego swap kupuje czas, a nie pewność — im dłuższy termin drugiej nogi, tym więcej miejsca na korektę, ale też tym dłużej ekspozycja pozostaje otwarta.

05

Metoda pół na pół — jak łagodzić żal

Zamykanie drugiej nogi w całości, za jednym razem, ma jedną wadę psychologiczną: jeśli po zamknięciu kurs poprawi się jeszcze bardziej, zostaje żal, że nie poczekało się dłużej. Rozwiązaniem jest zamykanie pozycji partiami, zamiast w całości. Zamiast odkupić od razu wszystkie 100 000 EUR po pierwszej korzystnej korekcie, firma zamyka połowę, a drugą połowę zostawia otwartą, licząc na kolejną, jeszcze lepszą okazję.

Efekt: kurs efektywny wypada gdzieś pomiędzy — gorzej niż gdyby firma poczekała na sam dołek, ale wyraźnie lepiej niż gdyby zamknęła wszystko przy pierwszej okazji. Proporcje nie muszą być równe — przy silnym przekonaniu, że korekta będzie kontynuowana, można zamknąć mniejszą część od razu, a większą zostawić na później; w sytuacji odwrotnej — więcej zamknąć od razu, mniej ryzykować. To nie jest sposób na wyciśnięcie z rynku ostatniego grosza. To sposób na to, żeby decyzja, którą i tak trzeba podjąć, mniej kosztowała nerwowo.

Do zapamiętania Swap walutowy jako koło ratunkowe nie naprawia spóźnionego zabezpieczenia i nie gwarantuje lepszego kursu. Rozwiązuje jeden konkretny problem: pozwala zapłacić dziś, bez konieczności zamykania tematu po najgorszym możliwym kursie w najgorszym możliwym momencie. Resztę — czy korekta się pojawi i kiedy zamknąć drugą nogę — rozstrzyga rynek, nie kalendarz faktury.

Tekst powstał na podstawie webinaru Jacka Maliszewskiego, kanał AceMarketU-TV. Opracowanie własne — przykłady, wyliczenia i sformułowania są nasze.