Uwaga na zmianę tematu: FRA nie zabezpiecza kursu waluty — zabezpiecza koszt przyszłego finansowania. Jeśli planujesz kredyt, który ruszy dopiero za kilka miesięcy, FRA pozwala już dziś zablokować stopę procentową, po której go zaciągniesz. WIBOR to referencyjna stopa, po której banki pożyczają sobie pieniądze — i od której zależy oprocentowanie większości kredytów firmowych w PLN.
Liczymy same odsetki. Rata kapitałowa tu nie wchodzi — FRA blokuje stopę procentową, a nie spłaca kredytu. Kapitał oddajesz tak samo z FRA i bez niego.
Przy forwardzie walutowym podajemy widełki, bo rynek jest płynny i marże są mniej więcej znane. Przy FRA tego nie zrobimy, i lepiej powiedzieć wprost dlaczego: marża FRA jest negocjowana indywidualnie i nie jest publikowana. Żaden bank nie ma jej w tabeli opłat, bo to nie jest opłata — siedzi w stopie, którą Ci kwotuje.
Od czego realnie zależy: kwota (małe nominały są proporcjonalnie droższe), termin (im dalej, tym szerzej), Twój limit skarbowy i rating — a przede wszystkim od tego, czy FRA idzie osobno, czy w pakiecie z kredytem. I tu jest pułapka: mała firma prawie nigdy nie kupuje FRA samodzielnie. Dostaje ją przy kredycie, a wtedy zarobek banku bywa przeniesiony do marży kredytowej — porównywanie „marż FRA" między bankami przestaje wtedy cokolwiek znaczyć, bo mierzysz jedną kieszeń z dwóch.
Jak ją mimo wszystko zobaczyć. Marży nie da się wyczytać z oferty, ale da się ją policzyć z różnicy. Poproś o dwie rzeczy naraz: stopę, którą bank Ci kwotuje w FRA, i stopę terminową z krzywej rynkowej na ten sam okres. Różnica między nimi to jest cała Twoja marża, co do punktu bazowego. Bank ma obie liczby na ekranie i podanie drugiej nic go nie kosztuje — odmowa też jest odpowiedzią.
Drugie pytanie, jeśli FRA jest proponowana razem z kredytem: „jaka byłaby marża kredytu, gdybym FRA nie brał?". Jeśli odpowiedź brzmi „taka sama", to zabezpieczenie faktycznie kosztuje tyle, ile mówi FRA. Jeśli marża kredytu rośnie — koszt zabezpieczenia jest większy, niż pokazuje ten kalkulator.