Masz kupioną opcję, kurs poszedł w Twoją stronę i przydałaby się gotówka. Odruch podpowiada: odsprzedać opcję bankowi i zamknąć temat. Jest jednak drugi sposób, po którym opcja zostaje Twoja — i może zadziałać jeszcze raz, i jeszcze raz. Kosztuje odrobinę pewności, a bywa wart kilkanaście groszy.
Domknięcie polega na tym, że obok opcji otwierasz forward w przeciwnym kierunku, z terminem tym samym, co wygaśnięcie opcji. Kierunek wynika wprost z tego, co opcja daje:
Jeśli jednocześnie wymieniasz walutę na rynku, para „wymiana teraz plus forward na później" ma własną nazwę — to swap walutowy. Punkty swapowe za kilka miesięcy to zwykle ułamek grosza, więc w tym rachunku są drobiazgiem.
Kilka tygodni temu kupił opcję put ze strikiem 4,44, płacąc 4 grosze premii; opcja jest ważna do końca roku. Kurs efektywny, który sobie tym zapewnił, to 4,40. Dziś kurs spadł do 4,40, a firmie brakuje złotówek — walutę trzeba sprzedać teraz.
Opcja jest w tej chwili warta co najmniej 4 grosze, bo tyle wynosi jej wartość wewnętrzna: różnica między 4,44 a 4,40. Do tego dochodzi wartość czasowa, powiedzmy 2 grosze, więc na rynku wyceniono by ją na 6 groszy.
Wariant pierwszy — odsprzedaż. Sprzedajesz euro po 4,40 i oddajesz opcję za 6 groszy. Efektywnie 4,40 + 0,06 − 0,04 = 4,42. Czysto, szybko, koniec historii.
Wariant drugi — domknięcie. Sprzedajesz euro po 4,40 i jednocześnie kupujesz forward na 4,40 z terminem na grudzień. Opcji nie oddajesz.
Po domknięciu masz dwie rzeczy naraz: obowiązek kupna po 4,40 (forward) i prawo sprzedaży po 4,44 (opcja). Ta para daje wynik, którego nie da się popsuć:
| Kurs w dniu wygaśnięcia | Opcja put 4,44 | Forward 4,40 | Razem |
|---|---|---|---|
| 4,20 | +24 gr | −20 gr | +4 gr |
| 4,40 | +4 gr | 0 | +4 gr |
| 4,44 | 0 | +4 gr | +4 gr |
| 4,60 | 0 | +20 gr | +20 gr |
| 5,00 | 0 | +60 gr | +60 gr |
Poniżej strike'a wszystko, co traci forward, odzyskuje opcja — wynik stoi na +4 groszach i niżej nie zejdzie. Powyżej strike'a opcja przestaje być potrzebna, a forward zarabia bez ograniczenia. Efektywny kurs w najgorszym razie: 4,40 + 0,04 − 0,04 = 4,40, czyli dokładnie tyle, ile sobie zabezpieczyłeś na starcie. Gorzej być nie może.
Po to, że opcja nadal jest Twoja. Załóżmy, że tydzień później rynek się cofa i kurs wraca do 4,50. Zamykasz forward — kupiony po 4,40, sprzedany po 4,50, czyli 10 groszy zysku. Opcja put leży dalej w portfelu, ważna do grudnia.
Efektywnie: 4,40 + 0,10 − 0,04 = 4,46. A jeśli kurs znowu spadnie, otwierasz kolejny forward i cała sztuczka powtarza się od nowa. Jedna opcja potrafi obsłużyć kilka takich cykli.
Jest jednak przypadek, w którym domknięcie wygrywa bezwarunkowo: gdy instytucja zaniża wycenę odkupywanej opcji.
Wróćmy do przykładu. Opcja jest warta co najmniej 4 grosze — to jej wartość wewnętrzna, wielkość arytmetyczna, nie kwestia opinii. Bank proponuje 3 grosze. Sprzedaż po takiej cenie daje efektywne 4,39, czyli mniej niż zabezpieczony poziom. Domknięcie forwardem daje gwarantowane 4,40 i całą górkę na dokładkę.
Dlatego warto liczyć wartość wewnętrzną przed rozmową. Jeśli oferta jest poniżej niej, to nie jest wycena — to test.
Importer kupił opcję call ze strikiem 3,80 za 5 groszy, co daje mu sufit kosztu 3,85. Kurs skacze do 4,00, a walutę trzeba kupić. Opcja jest warta co najmniej 20 groszy.
Odsprzedaż po uczciwej cenie: 4,00 − 0,20 + 0,05 = 3,85 — dokładnie sufit. Gdy bank proponuje 15 zamiast 20 groszy, wychodzi 3,90, czyli o 5 groszy gorzej, niż firma sobie zagwarantowała.
Domknięcie: kupujesz dolary po 4,00 i jednocześnie sprzedajesz forward po 4,00 na termin wygaśnięcia opcji. Minimum 3,85 masz zagwarantowane niezależnie od tego, co bank powie o wycenie.
A gdy kilka tygodni później kurs spadnie do 3,60, zamykasz forward z 40-groszowym zyskiem: 4,00 − 0,40 + 0,05 = 3,65. Dwadzieścia groszy poniżej zabezpieczonego sufitu, a opcja call nadal chroni przed kolejnym wzrostem.
Opcja musi mieć długi termin. Cała przewaga bierze się z tego, że po zamknięciu forwardu opcja żyje dalej. Opcja ważna tydzień czy miesiąc nie zdąży się przydać drugi raz — nie ma z czego wyciskać. Warto kupować opcje na trzy, sześć czy dwanaście miesięcy właśnie po to, żeby jedno zabezpieczenie obsłużyło kilka ruchów rynku.
Nie handluj opcją w kółko. Różnica między ceną kupna a sprzedaży opcji w banku bywa szeroka — od pół grosza do dwóch, a bywa i więcej. Na forwardach jest wielokrotnie węższa. Właśnie dlatego opłaca się otwierać i zamykać forwardy, a opcję trzymać nietkniętą aż do wyczerpania jej terminu.
Wyjątek: gdy do wygaśnięcia zostaje tydzień czy dwa, opcja nie zdąży się już przydać i wtedy zwykła odsprzedaż jest w porządku — o ile cena jest uczciwa.
Tekst powstał na podstawie webinaru Jacka Maliszewskiego „Domykanie opcji" (odc. 10), kanał AceMarketU-TV. Opracowanie własne — tabela wyników, przykłady i wyliczenia są nasze i zostały przeliczone niezależnie. Temat uzupełnia tekst o realizacji zysku z zabezpieczenia.